poniedziałek, 8 października 2018

DISASTER NA ŻYCZENIE czyli rozprawka o wyższości etosu nad doraźną korzyścią



Jakże symboliczny to był dzień!
Począwszy od temperatury
Gdy grzało słońce i gonił cień
I ciągle pływały chmury

Jakże smutny to był obrazek
Gdy wszystko podano na tacy
A mnie tam nigdzie nie było -
Nie było mnie w drogocennej pracy

Skarby tanie i drogie, i liczne prezenty
Wszystko do cna rozebrali inni
Ja z torbami i z niczym - w lamenty
A oni byli niewinni

Bo mnie tam nie było...


***

Ciężarów bez liku
Wszystko dla prezentacji
Lecz zbrakło szyku
I odpowiedniej dla tego akcji

Ręce wymęczone
Ciężkich toreb ciągnięciem -
I choć były na zysk przeznaczone
Poszło na nic i skończyło się cięciem

Miałam im pokazać
Wszystkie swe cenne zdobycze
Lecz nie było kogo obdarować -
Zwyciężył luz i ciało bycze...

***

Czemu mnie tak bolało granic przekroczenie?
Przecież to nie było żadne przewinienie!
Ktoś chciał chyba zrobić dobrze
A dostało mu się jakoby kobrze

Lecz to załamanie serca
Wszystko przekreśliło
Zbrakło siły na więcej
Wszystko się spaliło

Wszystko naraz runęło
I w twojej, i w mojej duszy
Huraganem w dal pofrunęło
Ściągając klęski suszy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SYNODALNA NOC

Opowiem ci bajeczkę na dobranoc Dla twoich słodkich snów Jak pełna obrad była noc Na zgromadzeniu sów Jak puchacz wieścił trwogi A c...