poniedziałek, 23 lipca 2018

WIZYTA





Przyleciała nieopodal młoda sroka. Ku mojemu zdziwieniu zaczęła śmiało zbliżać się do mnie. Miałam wręcz wrażenie, że chce mi wskoczyć na kolana, bo ciagle patrzyła mi w oczy i szła prawie prosto na mnie xd. Ale nie. W pewnym momencie zatrzymała sie, zeskoczyła po coś na trawę, chwyciła to i kawałek odleciała. Jak sie później okazało, przyleciała w określonym celu - już wcześniej musiała  wiedzieć, że w trawie leży dorodna wisienka (albo z dala zobaczyła). Gdy zbliżała  się, jej miejscami wyskubana z białego puchu głowa i szyja wyglądały żałośnie. Myślałam, że coś ode mnie chce - ale ona po prostu miała swój cel, niedaleko mnie. Z wiśnią w dziobie wskoczyła na murek by ją skonsumować.
- O, będzie miała fajny obiadek - pomyślałam.

Ale sroczka musiała być nieźle zaskoczona, gdy spróbowała wisienki, że była kwaśna, skoro po kilku dziobnięciach porzuciła ją i zostawiła. Nie podpasowała jej. Popatrzyła na mnie jakby skarżąc się i żaląc na swój los, cicho kilkakrotnie zakwiliła - choć w jej wydaniu był to tylko niezdarny, przydechowy skrzek.

Gdy szła po murku, nadal patrząc mi w oczy i żaląc się - wtem spadła z tego murka. Ale nic to - poprawiła się i kontynuowała swoją żałosną opowieść idąc w trawie. Znalazła tam jeszcze kilka okruchów pomiędzy źdźbłami, zjadła i odleciała, jakby jednak lekuchno pocieszona... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SYNODALNA NOC

Opowiem ci bajeczkę na dobranoc Dla twoich słodkich snów Jak pełna obrad była noc Na zgromadzeniu sów Jak puchacz wieścił trwogi A c...