środa, 14 listopada 2018

OSTATNI RAZ

Mój pociąg już tam nie wróci
Gdzie zostały martwe sny
Co przepadło, to się nie zwróci
Odebrał wszystko los zły

To są ostatnie słowa
Mówię do ciebie ostatni raz
Twoja droga beze mnie - nowa
Moja - idzie w las

Wszystko moje tam zostało
Nie wzięłam nic z bagażu
Autobus więcej nie wraca, choćby się chciało -
Mój los rozpadł się na wirażu...

sobota, 10 listopada 2018

OHYDY

‪Po kwadratowych, nieoczyszczonych, zapracowanych, błotnistych bajorach firmy pod ścianą z resztkami jedzenia, w których woda już wyschła, ale jeszcze mokro, pełzają z ogromnymi gębami i grubymi wargami hybrydy foczek, karpi i sumów, czarne, wąsate i bezłuskie, okropnie spasione i ciągle czymś się obżerające, obrzydliwe twory. Czy szefowi nie wstyd, że goście ten brud i te ohydy w firmie widzą? Wygląda to jak inwazja olbrzymich, obślizgłych czarnych robali, pełzających bezkarnie po błotniskach z żarciem. Próbowałam je spłoszyć. Nie idzie. Jedna leniwie ruszyła tyłek na korytarz tylko kilkadziesiąt centymetrów, do drzwi - i zaraz wróciła spowrotem, by nadal żreć i się obżerać... Ohydy. Można je tylko ignorować - bo dopóki są te brudne bajora, te gnidy zawsze tu będą przypływać z morza tuż za ścianą...‬

piątek, 12 października 2018

PORCELANOWY RAJ



Aniołku, nie chciałam Cię potłuc
Chciałam Cię tylko przytulać móc
Lecz wymykasz mi się z rąk jak ryba
I to mnie kiedyś zabije chyba
To mnie kiedyś wykończy
Bo oddalasz się ode mnie jak koń rączy
Obrażasz się o byle głupotę
I kroisz mnie na plastry potem
A ja - cóż?
Ja nie sięgam po nóż
Ja tylko ci wierzę -
I potem jak długa leżę...

poniedziałek, 8 października 2018

YESTERDAY AND TODAY



Nie prześladuj spokojnego
Bo, jak widzisz, to się odbija
Nieoczekiwanie wraca rykoszetem
I w złej chwili, nie w czas - dobija

A mogliśmy mieć dzisiaj święto
Mogliśmy się radować
Lecz przypałętało się w głowie pęto
I będzie nas pałować

Będzie bić i miażdżyć mózgi
Bezlitośnie łoić skórę
Jakby to były jakieś rózgi
I po pierwszej - zaczyna nową turę...

DISASTER NA ŻYCZENIE czyli rozprawka o wyższości etosu nad doraźną korzyścią



Jakże symboliczny to był dzień!
Począwszy od temperatury
Gdy grzało słońce i gonił cień
I ciągle pływały chmury

Jakże smutny to był obrazek
Gdy wszystko podano na tacy
A mnie tam nigdzie nie było -
Nie było mnie w drogocennej pracy

Skarby tanie i drogie, i liczne prezenty
Wszystko do cna rozebrali inni
Ja z torbami i z niczym - w lamenty
A oni byli niewinni

Bo mnie tam nie było...


***

Ciężarów bez liku
Wszystko dla prezentacji
Lecz zbrakło szyku
I odpowiedniej dla tego akcji

Ręce wymęczone
Ciężkich toreb ciągnięciem -
I choć były na zysk przeznaczone
Poszło na nic i skończyło się cięciem

Miałam im pokazać
Wszystkie swe cenne zdobycze
Lecz nie było kogo obdarować -
Zwyciężył luz i ciało bycze...

***

Czemu mnie tak bolało granic przekroczenie?
Przecież to nie było żadne przewinienie!
Ktoś chciał chyba zrobić dobrze
A dostało mu się jakoby kobrze

Lecz to załamanie serca
Wszystko przekreśliło
Zbrakło siły na więcej
Wszystko się spaliło

Wszystko naraz runęło
I w twojej, i w mojej duszy
Huraganem w dal pofrunęło
Ściągając klęski suszy...

czwartek, 27 września 2018

LOT NA KRYM



Wódą zasmrodzone
Nie do wytrzymania
Komforty wykupione
Do podróżowania

Walizki skradzione
Pełno wszędzie śmieci
Wioski spalone
Osierocone dzieci

I to ma być bogactwo?
Pełne troski ręce?
Nie, to jest matactwo
Dogorywanie w męce...

SYNODALNA NOC

Opowiem ci bajeczkę na dobranoc Dla twoich słodkich snów Jak pełna obrad była noc Na zgromadzeniu sów Jak puchacz wieścił trwogi A c...